Najmniejsze Królestwo Świata
Page copy protected against web site content infringement by Copyscape stat4u
środa, 23 grudnia 2009
Trzeba sporo kwasu, żeby ogarnąć sens

tak mówi stara murzyńska pieśń. No więc żeby się zupełnie nie zakwasić, wdrażam w życie słowa Kofry Janusza, poety:

Staczać się trzeba powoli


Kiedy codzienność zmęczy ci oczy
A skrzydeł nie masz, by odfrunąć
Narasta w tobie chęć, by się stoczyć
Wypoczynkowo obsunąć
Nie ma powodu się niepokoić
Gdy sens tej zasady uchwycicie
Staczać się trzeba powoli
Żeby starczyło na całe życie

Być wzorem dla samego siebie
Modelem opiewanym w pieśniach
Bardzo chwalebne, ale sam nie wiesz
Kiedy sam siebie zaczniesz przedrzeźniać
Życie to nie jest jeszcze życiorys
Życie powstaje w brudnopisie
Tylko staczać się trzeba powoli
Żeby starczyło na całe życie

Kiedy już wlazłeś pod górę
Nerwy ci drgają napiętą struną
Czas spuścić z tonu, trochę się stoczyć
Wypoczynkowo obsunąć
Pora balladkę w morał ustroić
Więc - chociaż bywa rozmaicie
Staczać się trzeba powoli
Żeby starczyło na całe życie




Lepiej bym tego nie ujęła :)



Życzę wszystkim przeserdecznych świąt bez "porad dnia", przymusu i kłótni. Jak najwięcej światła, uśmiechu, nadziei i miłości :) no dobra, mnóstwo obfitych prezentów, radość z nich niech podniesie ilość endorfin, a ta niech polepszy zdrowie :)

 


 


środa, 16 grudnia 2009
Kryzys zimowy

Dopadł mnie. Nie odpisuję na maile, nie dostrzegam esemesów, zastygłam w kocach i poduchach przed kompem, z gazetą i kubkiem kawy. To, co muszę wykonuję automatycznie. Myśli. Cisza. Samotność. Poddanie się sile, która mnie powaliła.

Król i Królewna są całym moim światem, no i kompo, moje okno. Dostarczają mi atrakcji, wzruszeń, niepokojów, drgnień duszy.

Mała rzuca się na mnie z zębami i szarpie mnie niemiłosiernie za włosy. Udaje, że nie rozumie słowa NIE. Spojrzenie ma rozumne, uważne. Wszędzie za mną się ciągnie. Musiałam zwolnić tempo chodzenia, żeby na nią nie wdepnąć.  W miejscach publicznych bez kompleksów gapi się na ludzi i jak tylko wyłapie czyjś wzrok, robi uśmiech od ucha do ucha.

A. chodzi na basen, wciąż się wścieka na te same rzeczy, nie ma kiedy szukać pracy, co go frustruje, zdradził, że rozważa akt apostazji. Nie wiem co o tym myśleć, uciekam od myślenia decyzyjnego, ciągle tylko przelewają się fale, nie ma tak, nie ma nie.

Nawet gotowanie mnie tak bardzo nie kręci. Choć jeszcze ostatnim rzutem na taśmę, upiekłam pierniczki, nawet sercowe. I to jedyna rzeczywistość, która jest realna dla mnie.


czwartek, 26 listopada 2009
Kobieco na wychowawczym

Co robię, by nie zapomnieć, że jestem kobietą?


codziennie rano myję i układam włosy oraz maluję się

ubieram się zgrabnie, do ciała i z dużym dekoltem

na spacerach z wózkiem stawiam dokładnie noga przed nogą, coby moje ciało kołysało się powabnie kobieco

kokietuję i podrywam mojego męża, żeby nie wyjść z wprawy

gadam przez telefon z koleżankami (tyle, ile mogę)

czasami pozwalam sobie na głupstwa i zapomnienie

oglądam almodovara






środa, 25 listopada 2009
Kulinarnie part 3

Jak tylko napisałam, że jest raczej spokojnie, nagle los mój odwrócił się diametralnie i już do cichych pokornych nie należy. W ramach rekompensacji złych nastrojów powstał ten oto makowczyk, prosty, tani, zdrowy:






a oto przepis:

2 szklanki mąki (ja dałam szklankę białej i szklankę razowej)

1,5 szkl. maku (NIE TRZEBA MIELIĆ!!!)

2 jabłka

bakalie (ja dałam rodzynki, wiórki kokosowe, kroplę esencji migdałowej - następnym razem wrzucę płatki migdałowe)

1/2 szkl. cukru (ja dałam zalane wrzątkiem i zmiksowane rodzynki - można dać też inny, naturalny słód)

łyżeczka proszku do pieczenia

ok. 1/2 szkl. wody - dodać do pozostałych zmieszanych razem rzeczy, by uzyskać konsystencję bardzo gęstej śmietany)


pieczemy 30 minut temp. 160-180 st.


Można zrobić polewę czekoladową, albo lukier, albo posypać cukrem pudrem. Ja nic nie dawałam, a i tak byl pyszny, i szybko zniknął.





piątek, 20 listopada 2009
Królestwo zastyga jesiennie

Ostatnie dni należą do r a c z e j spokojnych, ale zabieganiu to nic nie ujmuje. Z Królem wciąż w górę i w dół, Królewna niezmiennie zajmująca, z pracy dochodzą coraz syfniejsze informacje, a Kobiece stoi sobie przy garnkach i miesza jaglankę. Między garnkami wychodzę sobie na spacery, wylaszczając się wcześniej make-upem i ufryzowaniem.

Pogoda sprawia, że siedzę albo łażę po parku dość długo i zastygam sobie wewnętrznie w zen.

Wiele lat temu, 20 listopada robiłam imprezę osiemnastkową i pamiętam, jak moi goście przekopywali się tunelikiem do mojej klatki, śniegu było do kolan. I wciąż sypało. Czy ktoś widział prawdziwy śnieg ostatniej zimy?


Jest okej, mimo zmartwień psychicznych stu.

 

ps. mam wielką ochotę na zakup czarnej bluzeczki z koronkami...


sobota, 07 listopada 2009
Kulinarnie part 2

Jako, że sezon na dynie, zrobiłam kilka potraw z tego pięknego dorodnego warzywa. Dynię najtrudniej się obiera. Król poświęcił się, pokroił i obrał i do dziś zastanawia się, czy istnieje jakiś sposób na bezodciskowe zdarcie skóry.

Z drugiej strony, obierając małe ekologiczne dyńki dla Królewny, nie miałam żadnego problemu. Może więc należy kupować te mniejsze kule?

A oto waniliowe placuszki:

 

 

Kroimy i obieramy dyńkę, wrzucamy do wrzątku, gotuje się samo do miękkości (jakie piękne słowo!), miksujemy lub gnieciemy widelcem, do tego trochę mąki, cukier waniliowy lub wanilię, można wrzucić rodzynki, albo płatki migdałowe, masa powinna mieć konsystencję bardzo gęstej śmietany (takiej bałkańskiej), wrzucamy na rozgrzany olej i chwilę opiekamy z dwóch stron. Podajemy z cukrem pudrem, śmietaną, cynamonem, polewą czekoladową z kroplą esencji migdałowej albo pomarańczowej albo rumowej albo waniliowej....


Dowolność i wyobraźnia

niedziela, 01 listopada 2009
a ty tylko siedzisz i karmisz....

Ostatnio na jednym z forum wyczytałam tytułowe słowa, wypowiedziane przez męża do żony...

Biedny zapracowany poszkodowany mąż.

A żona tylko siedzi w tym domu i karmi.

Tak mi przyszło do głowy, gdy w pocie czoła latałam ostatni tydzień w klimacie babolowo-biegunkowym, sama nie będąc w lepszym stanie.

I tak sobie pomyślałam: jeszcze tylko pmsów mi brak.

I oto słowo ciałem się stało.

Wrrr... nie zbliżać się, bo strzelam!

sobota, 24 października 2009
Kulinarnie part 1

Jako, że ostatnio robię za obiadodajkę, wklepuję kilka wegewyrobów moich rąk. Tych rąk.

Na pierwszy ogień kotlety kalafiorowo-jaglane plus jaglanka plus tarte buraczki

 

 


A za dziesięcioma murami, za dziesięcioma mgłami, za dziesięcioma zwojami otulam się coraz szczelniej swoim czarnym grubym ciepłym szalem...

piątek, 23 października 2009
Inspiracje

Czy, żeby skoczyć na następny level wystarczą drobne zmiany, czy potrzebny jest

 

wybuch?

 

 

 

środa, 21 października 2009
Dzień świra ciąg dalszy i kolejna Złota Myśl Em

Katorga ciągnie się od wczorajszej szóstej rano. Co 5 minut szał.Zero spokojnego przysiedzenia na dupie. I w związku z tym pojawiła się następna refleksjon:

Wygląd własny wpływa na samopoczucie. Prawda. U mnie też tak jest. Teraz, gdy siedzę w domu, teoretycznie mogłabym chodzić w rozciągniętym dresie, bez makijażu i z nieświeżymi kłakami. Czasami, jak mnie dół złapie, korzystam z tej możliwości. Jednak najlepiej się czuję, gdy umyję rano głowę, zakremuję gębę, nałożę pełny makijaż, założę dżinsy, seksi koszulkę, dopasuję kolczyki i puszczę do siebie oczko. Wtedy czuję, że jeszcze nie jest ze mnie taki trup.

Polecam

Radzę

Doktor Kobiece

Przed użyciem skorzystaj z porady lekarza lub farmaceuty.

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19