|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Bliskie
Mamuśkowo
Refleksyjnie
Rozrywkowo
Wyrafinowane (dla dorosłych)
|
środa, 23 grudnia 2009
Trzeba sporo kwasu, żeby ogarnąć sens
tak mówi stara murzyńska pieśń. No więc żeby się zupełnie nie zakwasić, wdrażam w życie słowa Kofry Janusza, poety: Staczać się trzeba powoliKiedy codzienność zmęczy ci oczy
Życzę wszystkim przeserdecznych świąt bez "porad dnia", przymusu i kłótni. Jak najwięcej światła, uśmiechu, nadziei i miłości :) no dobra, mnóstwo obfitych prezentów, radość z nich niech podniesie ilość endorfin, a ta niech polepszy zdrowie :)
środa, 16 grudnia 2009
Kryzys zimowy
Dopadł mnie. Nie odpisuję na maile, nie dostrzegam esemesów, zastygłam w kocach i poduchach przed kompem, z gazetą i kubkiem kawy. To, co muszę wykonuję automatycznie. Myśli. Cisza. Samotność. Poddanie się sile, która mnie powaliła. Król i Królewna są całym moim światem, no i kompo, moje okno. Dostarczają mi atrakcji, wzruszeń, niepokojów, drgnień duszy. Mała rzuca się na mnie z zębami i szarpie mnie niemiłosiernie za włosy. Udaje, że nie rozumie słowa NIE. Spojrzenie ma rozumne, uważne. Wszędzie za mną się ciągnie. Musiałam zwolnić tempo chodzenia, żeby na nią nie wdepnąć. W miejscach publicznych bez kompleksów gapi się na ludzi i jak tylko wyłapie czyjś wzrok, robi uśmiech od ucha do ucha. A. chodzi na basen, wciąż się wścieka na te same rzeczy, nie ma kiedy szukać pracy, co go frustruje, zdradził, że rozważa akt apostazji. Nie wiem co o tym myśleć, uciekam od myślenia decyzyjnego, ciągle tylko przelewają się fale, nie ma tak, nie ma nie. Nawet gotowanie mnie tak bardzo nie kręci. Choć jeszcze ostatnim rzutem na taśmę, upiekłam pierniczki, nawet sercowe. I to jedyna rzeczywistość, która jest realna dla mnie.
czwartek, 26 listopada 2009
Kobieco na wychowawczym
Co robię, by nie zapomnieć, że jestem kobietą? codziennie rano myję i układam włosy oraz maluję się ubieram się zgrabnie, do ciała i z dużym dekoltem na spacerach z wózkiem stawiam dokładnie noga przed nogą, coby moje ciało kołysało się powabnie kobieco kokietuję i podrywam mojego męża, żeby nie wyjść z wprawy gadam przez telefon z koleżankami (tyle, ile mogę) czasami pozwalam sobie na głupstwa i zapomnienie oglądam almodovara
środa, 25 listopada 2009
Kulinarnie part 3
Jak tylko napisałam, że jest raczej spokojnie, nagle los mój odwrócił się diametralnie i już do cichych pokornych nie należy. W ramach rekompensacji złych nastrojów powstał ten oto makowczyk, prosty, tani, zdrowy:
a oto przepis: 2 szklanki mąki (ja dałam szklankę białej i szklankę razowej) 1,5 szkl. maku (NIE TRZEBA MIELIĆ!!!) 2 jabłka bakalie (ja dałam rodzynki, wiórki kokosowe, kroplę esencji migdałowej - następnym razem wrzucę płatki migdałowe) 1/2 szkl. cukru (ja dałam zalane wrzątkiem i zmiksowane rodzynki - można dać też inny, naturalny słód) łyżeczka proszku do pieczenia ok. 1/2 szkl. wody - dodać do pozostałych zmieszanych razem rzeczy, by uzyskać konsystencję bardzo gęstej śmietany) pieczemy 30 minut temp. 160-180 st. Można zrobić polewę czekoladową, albo lukier, albo posypać cukrem pudrem. Ja nic nie dawałam, a i tak byl pyszny, i szybko zniknął.
piątek, 20 listopada 2009
Królestwo zastyga jesiennie
Ostatnie dni należą do r a c z e j spokojnych, ale zabieganiu to nic nie ujmuje. Z Królem wciąż w górę i w dół, Królewna niezmiennie zajmująca, z pracy dochodzą coraz syfniejsze informacje, a Kobiece stoi sobie przy garnkach i miesza jaglankę. Między garnkami wychodzę sobie na spacery, wylaszczając się wcześniej make-upem i ufryzowaniem. Pogoda sprawia, że siedzę albo łażę po parku dość długo i zastygam sobie wewnętrznie w zen. Wiele lat temu, 20 listopada robiłam imprezę osiemnastkową i pamiętam, jak moi goście przekopywali się tunelikiem do mojej klatki, śniegu było do kolan. I wciąż sypało. Czy ktoś widział prawdziwy śnieg ostatniej zimy? Jest okej, mimo zmartwień psychicznych stu.
ps. mam wielką ochotę na zakup czarnej bluzeczki z koronkami...
sobota, 07 listopada 2009
Kulinarnie part 2
Jako, że sezon na dynie, zrobiłam kilka potraw z tego pięknego dorodnego warzywa. Dynię najtrudniej się obiera. Król poświęcił się, pokroił i obrał i do dziś zastanawia się, czy istnieje jakiś sposób na bezodciskowe zdarcie skóry. Z drugiej strony, obierając małe ekologiczne dyńki dla Królewny, nie miałam żadnego problemu. Może więc należy kupować te mniejsze kule? A oto waniliowe placuszki:
Kroimy i obieramy dyńkę, wrzucamy do wrzątku, gotuje się samo do miękkości (jakie piękne słowo!), miksujemy lub gnieciemy widelcem, do tego trochę mąki, cukier waniliowy lub wanilię, można wrzucić rodzynki, albo płatki migdałowe, masa powinna mieć konsystencję bardzo gęstej śmietany (takiej bałkańskiej), wrzucamy na rozgrzany olej i chwilę opiekamy z dwóch stron. Podajemy z cukrem pudrem, śmietaną, cynamonem, polewą czekoladową z kroplą esencji migdałowej albo pomarańczowej albo rumowej albo waniliowej....
niedziela, 01 listopada 2009
a ty tylko siedzisz i karmisz....
Ostatnio na jednym z forum wyczytałam tytułowe słowa, wypowiedziane przez męża do żony... Biedny zapracowany poszkodowany mąż. A żona tylko siedzi w tym domu i karmi. Tak mi przyszło do głowy, gdy w pocie czoła latałam ostatni tydzień w klimacie babolowo-biegunkowym, sama nie będąc w lepszym stanie. I tak sobie pomyślałam: jeszcze tylko pmsów mi brak. I oto słowo ciałem się stało. Wrrr... nie zbliżać się, bo strzelam!
sobota, 24 października 2009
Kulinarnie part 1
Jako, że ostatnio robię za obiadodajkę, wklepuję kilka wegewyrobów moich rąk. Tych rąk. Na pierwszy ogień kotlety kalafiorowo-jaglane plus jaglanka plus tarte buraczki
A za dziesięcioma murami, za dziesięcioma mgłami, za dziesięcioma zwojami otulam się coraz szczelniej swoim czarnym grubym ciepłym szalem...
piątek, 23 października 2009
środa, 21 października 2009
Dzień świra ciąg dalszy i kolejna Złota Myśl Em
Katorga ciągnie się od wczorajszej szóstej rano. Co 5 minut szał.Zero spokojnego przysiedzenia na dupie. I w związku z tym pojawiła się następna refleksjon: Wygląd własny wpływa na samopoczucie. Prawda. U mnie też tak jest. Teraz, gdy siedzę w domu, teoretycznie mogłabym chodzić w rozciągniętym dresie, bez makijażu i z nieświeżymi kłakami. Czasami, jak mnie dół złapie, korzystam z tej możliwości. Jednak najlepiej się czuję, gdy umyję rano głowę, zakremuję gębę, nałożę pełny makijaż, założę dżinsy, seksi koszulkę, dopasuję kolczyki i puszczę do siebie oczko. Wtedy czuję, że jeszcze nie jest ze mnie taki trup. Polecam Radzę Doktor Kobiece Przed użyciem skorzystaj z porady lekarza lub farmaceuty.
|